REKLAMA

Nie taka elektrownia atomowa straszna... Jest list do premiera Morawieckiego

  • Autor: Zbigniew Wąsik
  • 25 lutego 2016 09:54
Nie taka elektrownia atomowa straszna... Jest list do premiera Morawieckiego Energia z elektrowni jądrowej tańsza i bardziej czysta? (fot. pixabay.com)

• Część Polaków obawia się energetyki jądrowej. Zwolennicy energetyki jądrowej piszą jednak list do wicepremiera Morawieckiego z prośbą o kontynuowanie polskiego programu atomowego
• Ich zdaniem wygaszanie elektrowni atomowych w Niemczech to skutek kontraktu politycznego z Zielonymi.
•  Prof. Strupczewski dla Parlamentarny.pl: Strach przed elektrowniami jądrowymi wynika z niewiedzy i uprzedzeń.

Decyzja o tym, że w Polsce powstanie elektrownia jądrowa już zapadła ale temat ten budzi nadal duże kontrowersje i jest przedmiotem zagorzałych sporów. Podobnie było podczas konferencji zorganizowanej w sejmie przez Obywatelski Ruch na Rzecz Energetyki Jądrowej.

Zwolennicy elektrowni atomowej zbijali argumenty przeciwników

Przeciwnicy budowy elektrowni jądrowej ostrzegali przed możliwymi awariami, problemami związanymi ze składowaniem odpadów radioaktywnych itp. Przekonywali, że znacznie bezpieczniejsze są inne źródła energii, jak chociażby farmy wiatrowe czy ogniwa fotowoltaiczne. Koronnym zaś argumentem było to, że Niemcy całkowicie odchodzą od energetyki jądrowej.

Zaproszeni przez organizatorów konferencji eksperci cierpliwie wyjaśniali, na czym polega wyższość energetyki jądrowej nad innymi źródłami energii. Przykład Niemiec jest ich zdaniem chybiony bowiem, to że Niemcy wygaszają swoje elektrownie jądrowe jest skutkiem zawartego kiedyś politycznego kontraktu z Zielonymi, którzy jak wiadomo są programowo przeciwni energetyce jądrowej. Tak więc to polityka, a nie ekonomia i technologia, zdecydowały o tym, że Niemcy odchodzą od energetyki jądrowej.

Zwolennicy energetyki jądrowej podkreślali, że wprowadzenie do polskiego miksu energetycznego energii wytwarzanej w reaktorach atomowych jest w dobrze pojmowanym interesie społecznym. Przede wszystkim stanowić będzie to odejście od tradycyjnej polskiej energetyki opartej na węglu a co za tym idzie zmniejszenie emisji szkodliwych dla środowiska i zdrowia człowieka zanieczyszczeń.

OZE nie wystarczy, atom jest konieczny. Jest lis do Morawieckiego

Problemów energetycznych Polski nie jest w stanie rozwiązać zwiększenie produkcji energii elektrycznej z niekonwencjonalnych źródeł, tzw. OZE, może być jedynie uzupełnieniem systemu energetycznego nie zaś jego podstawą. Zwłaszcza, że OZE są bardzo zależne od warunków pogodowych i pory dnia. Podczas gdy elektrownie jądrowe stanowią stabilne, niezależne od warunków atmosferycznych a przede wszystkim tanie źródło energii elektrycznej.

Uczestnicy konferencji wystosowali do wicepremiera, ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego list w którym podkreślają, że energetyka jądrowa to stabilne źródło energii elektrycznej. Powołują się też w nim na przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie w elektrowniach jądrowych współczynnik wykorzystania mocy zainstalowanej od szeregu lat utrzymuje się na poziomie 90 proc., podczas gdy dla elektrowni wiatrowych ten współczynnik w najlepszych lokalizacjach wynosi tylko 25 proc..

Niestety energetyka jądrowa ma potężnego przeciwnika. I nie są to wcale ekolodzy, którzy w tej kwestii wcale nie są jednomyślni. Tym przeciwnikiem jest strach tkwiący w ludziach.

Hiroszima, Nagasaki, Czarnobyl, Fukushima...

Zapytaliśmy prof. Andrzeja Strupczewskiego, wybitnego specjalistę w zakresie energetyki jądrowej o to dlaczego ludzie boja się elektrowni jądrowych.

- To zrozumiałe, że ludzie się boją – odpowiedział prof. Strupczewski. - Elektrownia jądrowa nadal bowiem kojarzy się im z wybuchem bomby atomowej nad Hiroszimą i Nagasaki. Kojarzy się z katastrofami w Czarnobylu i Fukushimie. Energetyka jądrowa jest wspaniałym chłopcem do bicia – mówił dalej profesor. – Był taki przywódca Zielonych w USA w latach 70-tych, który powiedział, że energetyka jądrowa jest czymś niezrozumiałym dla umysłu ludzkiego, a wiec jest obrazą inteligencji człowieka to, że ją budujemy. A przecież energetyka jądrowa tak naprawdę niczym specjalnym nie różni się od innych rodzajów energetyki, ale strach przed tym, że może być promieniowanie i może spowodować zgony ludzi czy zachorowania ciągle pozostaje w świadomości ludzkiej. Ten strach jest paradoksalny. W latach 50-tych wielkie mocarstwa prowadziły próby broni atomowej w atmosferze, które powodowały opady radioaktywne. Uczeni w owym czasie chcąc powstrzymać te próby głosili hipotezę, że każda, nawet najmniejsza dawka promieniowania, może spowodować zachorowania na raka. To spowodowało ogromny bunt ludzkości przeciwko próbom nuklearnym w atmosferze i te próby zostały wstrzymane. I bardzo dobrze. Niestety świadomość, że nawet mała dawka promieniowania może być szkodliwa dla zdrowia pozostała. I do dziś w świadomości ludzi pokutuje. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Finowie dostają trzy razy większe dawki promieniowania niż Polacy, a przecież nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że Finowie są bardziej chorzy niż Polacy. Przeciwnie, oni żyją o 5 lat dłużej od nas.

Kiedy zaczynało się życie na ziemi – kontynuował swoja wypowiedź dla Parlamentarny.pl prof. Andrzej Strupczewski, - gdy powstawały pierwsze żywe komórki, promieniowanie było trzy, cztery razy większe niż obecnie. Nasze mechanizmy obronne w organizmie są przystosowane do tego, by reagowały na te wyższe poziomy promieniowania swoja aktywnością. Promieniowanie spadało z biegiem czasu z tej prostej racji, że jeżeli atom się rozpadnie to już go nie ma. Czyli ilość rozpadających się atomów z każdym milionem lat jest mniejsza. Nasze organizmy, kiedy dostają dodatkową dawkę promieniowania, pobudzają do działania swoje mechanizmy obronne. Na terenach gdzie promieniowanie jest dwukrotnie większe niż w Polsce, zachorowań na raka jest o 20 proc. mniej niż u nas. Tak jest w USA, Japonii, Finlandii i w innych krajach. Ale przekonać ludzi o tym jest szalenie trudno – stwierdził prof. Strupczewski.

Skomentuj (5 komentarzy)

  • ML Wyszyński, Birmingham 2016-03-02 08:19:08
    Do Ja: Mniejwięcej 2/3 energii cieplnej z chłodzenia reaktora jest marnowane (tak jak w każdej elektrowni cieplnej). Dyktują to prawa termodynamiki. Elektrociepłownie wykorzystuja właśnie tę energię w postaci ciepłej wody.
  • Ja 2016-02-26 11:08:08
    Do Stanisław Komosa: " z której nie można wykorzystać energii cieplnej powstającej podczas chłodzenia reaktora"
    :) to w jaki sposób wg Pana powstaje prąd w EJ?
  • Stanisław Komosa 2016-02-26 07:23:38
    Ale dlaczego mamy budować wielką elektrownię z której nie można wykorzystać energi cieplnej powstającej podczas chłodzenia reaktora, a przecież mogłaby zostać wykorzystana gdyby mogłaby być zlokalizowana w pobliżu miasta- ale nie może ze względów bezpiczeństwa.
    Doskonalszym rozwiązaniem byłby program budowy elektrowni jądrowych małych mocy- kontenerowych- gdyż ;
    1. Można je zbudować dużo szybciej
    2. Można zlokalizować obok miast,a być może w niektórych przypadkach także pod ziemią
    3. Zwrot z inwestycji byłby znacznie szybszy, gdyby gorącą wodę wykorzystać do ogrzewalnictwa, suszarnictwa, itd
    Tak więc,są to najnowsze koncepcje technologiczne, bardziej bezpieczne i uzasadnione ekonomicznie, a więc co stoi na przeszkodzie ,aby zrobić to w ten sposób?- przepisy i lęki można zmienić poprzez edukację społeczeństwa.
  • Starsza 2016-02-25 18:27:03
    Najważniejsze aby mądrzy ludzie wybierali projekty a nie marketingowcy, najważniejsze aby mądrzy ludzie -specjaliści budowali je i najmądrzejsi specjaliści obsługiwali te elektrownie jądrowe. We wszystkich awariach elektrowni atomowych decydował czynnik ludzki i wybory tych ludzi w czasie obsługiwania tych atomowych elektrowni. Zajrzyjcie jako specjaliści do archiwów tych elektrowni. Gdybym budowała sama to poleciłabym specjalistom z Rosji budować ich udoskonalone po tych awariach projekty. To nie jest marketing tylko specjalności inżyniersko chemiczne i mechaniczne , nie tylko te- najwyższej klasy.
  • prof. Mirosław Wyszyński 2016-02-25 15:16:27
    Problem jest także w tym, że prof. Strupczewski jest ekspertem, jednak nie bardzo może być uważany za eksperta bezstronnego, skoro pracuje dla NCBJ. Nie widziałem jeszcze ani jednego jego artykułu w którym widziałby jakiekolwiek problemy czy zagrożenia. A na pewno wie że elektrownie jądrowe pracują na krawędzi bezpieczeństwa (choćby termicznego i materiałowego), inaczej nie byłyby sprawne.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA