REKLAMA

Morawiecki: Chcielibyśmy, aby PKB sięgał powyżej 4 proc.

  • Autor: PAP/AT
  • 21 listopada 2015 15:00
Morawiecki: Chcielibyśmy, aby PKB sięgał powyżej 4 proc. - Chcemy przede wszystkim koncentrować się na tym, aby pomagać naszym eksporterom - mówi Mateusz Morawiecki (Mateusz Morawiecki, fot.PTWP)

- Wzrost gospodarczy powinien być zdrowy, to znaczy opierać się na inwestycjach, które tworzą produkty o wartości dodanej, produkty innowacyjne - powiedział wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki.

"Chcielibyśmy, aby PKB w Polsce sięgał powyżej 4 proc. Wierzymy, że poprzez inwestycje, eksport będziemy w stanie nie tylko doprowadzić do wzrostu PKB przewyższającego dzisiejsze założenia, ale również do zrównoważonego i zdrowego wzrostu" - powiedział dziennikarzom Morawiecki, który uczestniczył w sobotę (21 listopada) w spotkaniu organizowanym przez Francusko-Polską Izbę Gospodarczą.

Podkreślił, że wzrost gospodarczy powinien być zdrowy, to znaczy opierać się na inwestycjach, które tworzą produkty o wartości dodanej, produkty innowacyjne.

"Po drugie promocja polskiego eksportu jest aksjomatem naszej polityki gospodarczej na najbliższych kilka lat, od którego nie odejdziemy. Chcemy przede wszystkim koncentrować się na tym, aby pomagać naszym eksporterom". Dodał, że powinno pomagać się również polskim firmom, które chcą kupować przedsiębiorstwa za granicą, poszukując nowych rynków zbytu.

Pytany przez dziennikarzy, powiedział, że nie podjął jeszcze decyzji co do wyboru wiceministrów w resorcie rozwoju.

Ministerstwo Finansów, opracowując przyszłoroczne dochody budżetu, założyło, że PKB wzrośnie w ujęciu realnym o 3,8 proc.

Według danych GUS, PKB w III kwartale tego roku wzrósł o 3,4 proc. licząc rok do roku.

Skomentuj (2 komentarzy)

  • dario 2015-11-21 17:15:11
    Abstrahując od tego, że poziom PKB jest z punktu widzenia obywatela nieistotnym fetyszem w porównaniu z np. średnią siła nabywczą mieszkańca, to pan Morawiecki chyba się przejęzyczył. Prawdopodobnie chodziło mu o to, że wzrost PKB w ujęciu rok do roku ma wynosić 4% lub więcej. No chyba, że chciałby, żeby wysokość PKB pod koniec rządów nowej władzy wynosiła 4% obecnego. Czyżby było to freudowskie przejęzyczenie? Mam nadzieję, że nie.
  • Eugeniusz 2015-11-21 16:02:54
    Podam najprostszy przykład ewidentnego „oszukiwania podatkowego” w Polsce.
    Posiadam mieszkanie stanowiące odrębną własność w budynku, który był uprzednio "własnością" spółdzielni mieszkaniowej. Nie jestem członkiem spółdzielni, bo nie wymaga tego prawo (Konstytucja), bo mam bardzo nikłe zaufanie do spółdzielczości jako takiej, a w końcu uważam, że "moja" spółdzielnia działa wyłącznie na swój "interes prawny".
    Jak może większość z Państwa wie, opłaty jakie powinienem (inni właściciele mieszkań) płacić są określone w krótkich przepisach art. 4-6 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a "spółdzielnia" jako zarządca powinna w poszczególnych trzech grupach opłat (wg. tych przepisów) dokonać odpowiednich rozliczeń, oraz przedstawić wynik rocznych ewidencji. Tego prawie żadna spółdzielnia nie czyni, co tolerują ustawowo umocowani tzw. Lustratorzy, mimo min. kolejnych uwag KNF-u, właściwego Ministerstwa, wyroków sądów powszechnych i SN, czy też nowelizacji ww. ustawy.
    To jednak nie kwestia, którą chciałem poruszyć.
    Spółdzielnia, która zarządza moim mieszkaniem i częściami wspólnymi nieruchomości (działalność lobbystów KRS skutkujących art. 27 ust. 2 ww. ustawy) nakazuje mi uczestniczyć w kosztach (płaceniu) tzw. podatku dochodowego?!
    Pytam się: Jaka jest podstawa uczestnictwa w tym podatku, skoro "spółdzielnia" nie prowadzi "żadnej" innej działalności oprócz zarządzania nieruchomościami, której to czynności przypisane jest zwolnienie z art. 17 ust. 1 ppkt. 44 ustawy o CIT?
    Oczywiście, jest w sprawie pewne "drugie dno"..
    Moja "spółdzielnia" latami "przychody z zarządzania traktowała jako tzw. środki własne, lokując nie wydane w danym roku pieniążki na lokatach terminowych, z których "przychód" był przychodem osoby prawnej, a zatem z ustawy zachodziła konieczność ich opodatkowania. Kwestia ta stanęła, jak może niektórzy z Państwa wiedzą, na wielu szczeblach postępowań administracyjnych i w końcu NSA jednoznacznie zweryfikowało poczynania spółdzielni. Jedni mówią, że była to ocena "negatywna" inni, że "pozytywna".
    Przekładając "na nasze" dokonane oceny, gdyby spółdzielnie lokowały środki finansowe z gospodarki zasobami mieszkaniowymi, rok do roku, w budynki (nieruchomości) których dotyczą, nie było by żadnych powinności podatkowych.
    Idąc z "tłumaczeniem" dalej, krytycznie odniesiono się do kwestii swobody dysponowania przez spółdzielnię mieszkaniową środkami wnoszonymi przez współwłaścicieli nieruchomości wspólnych, zwłaszcza tych pochodzących od osób nie będących członkami spółdzielni. Mówiąc najprościej: co dostała spółdzielnia od osoby innej niż jej członkowie, powinna z nią rozliczyć, a następnie uzyskać zgodę tej osoby na zakres dysponowanie tymi pieniędzmi.
    W dalszej kolejności, mam wątpliwości w kwestii płacenia przez spółdzielnie podatku VAT.
    Żadna wspólnota mieszkaniowa nie powinna (nie może?!) płacić podatku VAT, o ile prowadzi wyłącznie działalność w zakresie określonym w ustawach, czyli" zarządzanie nieruchomością wspólną!
    Nawet, jak osiąga "korzyści" z nieruchomości wspólnej, a przeznacza je na "nieruchomość wspólną”, a nie np. na obniżenie opłat na rzecz nieruchomości wspólnej (bo to oczywiście „dochód” właściciela), nie powinna być płatnikiem VAT-u.
    Oczywiście kłania się prawidłowe uczestnictwo właścicieli lokali w zarządzie rzeczą wspólną, tj. podejmowanie odpowiednich Uchwał właścicieli, przy rzeczywistym i wymagalnym tychże właścicieli uczestnictwie.
    Powyższe nie może być w żadnym zakresie traktowane jako „unikanie opodatkowania”.
    Podatki zapłaciliśmy kupując mieszkanie (wykorzystywaliśmy do tego celu środki finansowe już raz opodatkowane!?), pokrywając koszty jego budowy, spłacając kredyty (np. te z początku lat 90-tych, za które odsetki będziemy wszyscy płacić jeszcze kilka lat), oraz wykonując inne tzw. „właściwe” czynności dotyczące nieruchomości, w tym np. regulujące stan prawny.
    Czas się Proszę Państwa, Panie Ministrze, zastanowić!
    Tym bardziej, że powyższe dotyczy przynajmniej kilkuset tysięcy Osób, a nawet paru milionów, o ile zechcą posiadane spółdzielcze prawa do lokali przekształcić w odrębną własności. Trzeba to polecić zwłaszcza tym, którzy niedawno dowiedzieli się, że Ich pieniążki zostały przez spółdzielnię zmarnotrawione (patrz: Warszawa, Łódź, Wrocław etc. etc.), a wynikało to z prostej przyczyny angażowania przez spółdzielnie środków, które nominalnie powinny być lokowane wyłącznie w obrębie mieszkań i budynków (nieruchomości).
    Pozdrawiam serdecznie.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA