REKLAMA

Ministerstwo gospodarki morskiej planuje zwiększyć konsumpcję ryb w Polsce

  • Autor: PAP/GP
  • 31 marca 2016 15:08
Ministerstwo gospodarki morskiej planuje zwiększyć konsumpcję ryb w Polsce Sektor przetwórstwa ryb każdego roku notuje przyrost wartości sprzedanych produktów. (fot.:pixabay.com)

• Popularyzacja konsumpcji ryb w Polsce jest jednym z priorytetów w zakresie rozwoju przetwórstwa i rybołówstwa w kraju - poinformował minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk.
• Ma powstać program zachęcający do spożycia ryb.
• W kwietniu gotowe będzie rozporządzenie ws. połowów na Bałtyku/

Podczas rozpoczętego w czwartek w Gdyni III Kongresu Rybnego minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk powiedział dziennikarzom, że Polacy są "dwukrotnie mniejszymi konsumentami produktów rybołówstwa w porównaniu ze średnią unijną". W 2015 r. średnie spożycie ryb w Polsce wyniosło ok. 12,4 kg na mieszkańca (najwięcej mintaja i śledzi); średnie spożycie ryb w UE to ok. 24 kg. "Trzeba wykonać ogromną pracę i stworzyć bardzo duży obszar zachęt, aby spopularyzować konsumpcję ryb" - powiedział.

Zapewnił, że zwiększenie spożycia ryb jest jednym z priorytetów ministerstwa w zakresie rozwoju rybołówstwa i przetwórstwa ryb w kraju. Poinformował, że ministerstwo w tym celu przygotowuje specjalny program oraz współpracuje z przetwórcami i rybakami.

Krzysztof Hryszko z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie powiedział, że w ub. roku w porównaniu z 2014 r. Polacy zjedli o 8 proc. mniej ryb. W 2014 r. było to 13,4 kg, a w 2015 - 12,4 kg na jednego mieszkańca.

Zwrócił uwagę, że na wielkość spożycia wpływ mają np. kampanie realizowane przez wielkie sieci handlowe, dostępność innych gatunków ryb. Podał, że bardzo dynamiczny wzrost konsumpcji odnotowano do 2008 roku, co tłumaczone było ogromną podażą pangi. "Potem przez trzy lata mieliśmy spadek spożycia, a od 2012 r. zaczęliśmy jeść znowu coraz więcej. W ubiegłym roku znowu wystąpił niewielki spadek" - wyjaśnił. Ocenił, że "w dłuższej perspektywie rynek będzie się rozwijał".

Podczas kongresu Gróbarczyk podkreślił, że przetwórstwo rybne jest branżą bezwzględnie rozwojową i może odgrywać bardzo dużą rolę w wejściu Polski na rynki światowe. Przyznał, że "sektor do tej pory był mało zauważalny".

"Jest oczywiste, że ta branża musi się rozwijać w Polsce, stawiamy ogromne wymagania sobie, ale też sektorowi, aby stać się liderem w Europie w zakresie przetwórstwa i wzrostu udziałów w rynku europejskim i światowym" - podkreślił.

Tomasz Kulikowski ze Stowarzyszenia Rozwoju Rynku Rybnego powiedział podczas Kongresu, że przetwórstwo rybne w Polsce generuje ok. 9 mld zł obrotów i należy do najszybciej rozwijających się dziedzin przetwórstwa rolno-spożywczego. Każdego roku ponad 300 tys. ton produktów rybnych najwyższej jakości trafia na najbardziej wymagające rynki europejskie i powoli też pozaeuropejskie" - podał.

Jako najważniejsze wyzwania branży przetwórstwa rybnego w Polsce wymienił: coraz trudniej dostępne i coraz droższe surowce dla przetwórstwa, rynki zbytu oraz działania w obszarze innowacji technologicznych.

Hryszko powiedział, że sytuacja w przetwórstwie ryb jest dobra, trochę gorzej oceniana jest kondycja sektora w zakresie handlu zagranicznego i rybołówstwa.

Podał, że w ub. roku wielkość połowów w porównaniu z 2014 r. wzrosła o 14 proc. (134 tys. ton), ale opłacalność tej działalności była niższa, bo ceny np. śledzia, szprota, dorsza były średnio o 15 proc. niższe niż rok wcześniej. Zaznaczył, że poławiany w Bałtyku dorsz był słabej jakości.

Powiedział, że sektor przetwórstwa ryb każdego roku notuje przyrost wartości sprzedanych produktów. W 2015 r. prawdopodobnie po raz pierwszy wartość sprzedaży przekroczyła kwotę 9 mld zł. To oznacza ok. 8 proc. wzrost (po stronie przychodów).

Surowiec dla przetwórstwa w 85 proc. zapewnia import; polskie połowy dostarczają tylko 15 proc. surowca. Natomiast 63 proc. przychodów sektora przetwórstwa jest generowane przez eksport.

W rozpoczętym w czwartek w Gdyni dwudniowym III Kongresie Rybnych ma uczestniczyć ok. 300 osób: przedstawicieli zakładów przetwórstwa rybnego, hodowców ryb, organizacji rybaków morskich, dostawców technologii oraz instytucji naukowych z całego kraju.

Rozporządzenie ws. połowów na Bałtyku w kwietniu

Minister Gróbarczyk zapowiedział, że jak najszybciej musi zostać przyjęte rozporządzenie ws. określenia obszarów połowów na Bałtyku.

Przeciwko projektowi rozporządzenia we wtorek (29 marca) protestowali rybacy. Projekt rozporządzenia przewiduje wprowadzenie zakazu połowów narzędziami ciągnionymi bliżej niż 6 mil od brzegu na całym polskim wybrzeżu Bałtyku. We wtorek rybacy m.in. ze Zrzeszenia Rybaków Morskich na ok. 50 jednostkach protestowali na Zatoce Gdańskiej przeciwko projektowi zamknięcia części łowisk.

Marek Gróbarczyk w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że "był zdziwiony reakcjami rybaków". Minister podkreślił, że projekt jest obecnie konsultowany.

"Trwają konsultacje, jest grupa doradcza złożona z rybaków z poszczególnych segmentów i stara się przygotować rozwiązanie, a ostateczną decyzję podejmie ministerstwo; ten proces jeszcze przed nami" - tłumaczył.

Zaznaczył, że "jedna rzecz jest niezwykle istotna, czyli cały czas zmniejszające się zasoby ryb w Bałtyku - teraz mamy już problem nie tylko z dorszem, ale też z gatunkami pelagicznymi (śledź, szprot - PAP)".

"Musimy coś zrobić, takie mamy założenia uzgodnione z KE; chcemy budować rybołówstwo przede wszystkim ekologiczne, drobne rybołówstwo oparte na konsumpcji, nie na produkcji mączki rybnej" - dodał Gróbarczyk. Zauważył, że "potrzebna jest dyskusja, współpraca z branżą, ale na pewno, co jest najistotniejsze, dokument rządowy nie pojawi się bez wcześniejszych uzgodnień ze środowiskiem".

Szef resortu zaznaczył, że "jeśli projekt nie znajdzie obopólnej, ogólnej akceptacji - na pewno w takiej formie nie zostanie wprowadzony".

Zauważył, że ze względu na fundusze unijne "jesteśmy ograniczeni czasowo". "Negocjacje muszą się zakończyć jak najszybciej, bo to blokuje wydatkowanie środków unijnych" - wyjaśnił.

Tłumaczył, że projekt rozporządzenia "musi przejść Komitet Stały, Radę Ministrów, musi być notyfikowany w UE - zakładamy, że aby uruchomić program unijny, to rozporządzenie musi się pojawić w kwietniu, aby wydatkowanie mogło się pojawić w czerwcu".

Gróbaczyk powiedział dziennikarzom, że propozycja zakazu na obszarze do 6 mil morskich od brzegu pojawiła się ze strony środowiska rybaków, to nie był pomysł ministerstwa".

Zadeklarował, że "na pewno nie zastosujemy rozwiązania, które wpłynie negatywnie na nasze rybołówstwo, ale z drugiej strony - musimy zastosować rozwiązania, które będą chronić środowisko naturalne". "Wydawało się, że strefa 6 mil jest propozycja salomonową, a okazuje się, że nie" - dodał.

Prezes Zrzeszenia Rybaków Morskich Michał Necel tłumaczył we wtorek PAP, że najbardziej niepokoi rybaków zapis dotyczący zamknięcia dla połowów trałowych (wykorzystujących narzędzia ciągnione) Zatoki Gdańskiej, Zatoki Puckiej oraz całego wybrzeża w pasie 6 mil morskich od brzegu. "Nie zgadzamy się z tym, bo to w ogromnym stopniu ograniczy połowy" - podkreślił. Zaznaczył, że oznaczałoby to zamknięcie całej Głębi Gdańskiej, gdzie poławiają wszystkie jednostki rybackie z portów wschodniego wybrzeża.

Jak tłumaczył, trałują - czyli korzystają z narzędzi ciągnionych - generalnie wszystkie jednostki powyżej 12 metrów długości. Obecnie zakaz trałowania obowiązuje do 3 mil morskich.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA