REKLAMA

Kukiz'15 za dekoncentracją i repolonizacją mediów [WYWIAD]

  • Autor: Włodek Kaleta
  • 30 października 2017 07:01
Kukiz'15 za dekoncentracją i repolonizacją mediów [WYWIAD] Zmiany na polskim rynku medialnym są konieczne, ponieważ obecnie często jest tak, że obywatele są poddawani zorganizowanej dezinformacji - mówi Paweł Grabowski/fot.youtube.com/

Kukiz`15 od dawna postuluje, by partii politycznych nie finansować z budżetu państwa. Dlatego też, jako pierwsze ugrupowanie w polskim Parlamencie nie pobiera subwencji partyjnej -  przypomina w Parlamentarny.pl Paweł Grabowski (Kukiz’15), zastępca przewodniczącego Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Poseł nazywa osławioną kampanię billboardową ostro: nieskuteczną amatorszczyzną - za pieniądze podatnika po cwaniacku pobrane z budżetu.

• Kukiz`15: Skandaliczne, że partia rządząca, pobierająca kilkadziesiąt milionów złotych na swoje funkcjonowanie, posiłkowała się jeszcze finansowaniem partyjnych przedsięwzięć pieniędzmi z budżetu państwa.

• PiS ma katastrofalne problemy z komunikacją  wewnętrzną. Brak właściwej strategii komunikacyjnej powoduje, że nikt nie wie, jaki jest obowiązujący dziś przekaz. Stąd tak często zmieniające się i niejasne wypowiedzi.

• Propozycje ustaw przygotowanych przez prezydenta Andrzeja Dudę powinny odpowiadać oczekiwaniom obywateli. Stanowić część realnej reformy całego systemu sądownictwa, a nie być jedynie kolejną zmianą kadrową.

 

Polska Fundacja Narodowa - by być w zgodzie kampanią billboardową „sprawiedliwe sądy”,  którą finansowała za publiczne pieniądze z dotacji od spółek Skarbu Państwa - zmieniła statut. Będzie teraz promować polską historię, także tę najnowszą, oraz martyrologię... Jak pan ocenia to, co się dzieje w PFN?

- Kukiz`15 postuluje już od dawna, by partie polityczne nie finansować z budżetu państwa. Dlatego też jako pierwsze ugrupowanie wchodzące w skład polskiego parlamentu - i jak dotąd jedyne - nie pobiera subwencji partyjnej.

Może dlatego, że wam się nie należy, bo nie jesteście partią?

- Dlatego właśnie wchodziliśmy do parlamentu jako stowarzyszenie, nie partia. Wracając jednak do pytania: to skandaliczne, że partia rządząca pobierająca kilkadziesiąt milionów złotych na swoje funkcjonowanie, posiłkuje się w finansowaniu partyjnych przedsięwzięć pieniędzmi z budżetu państwa, przekazanymi do PFN przez spółki państwowe.

Spółki Skarbu Państwa przelały środki na rzecz fundacji, a przecież równie dobrze mogły  te złotówki odprowadzić do budżetu w formie podatków. To skandaliczne i wielce naganne, kiedy partie polityczne - prócz wielomilionowych subwencji partyjnych - wzmacniają działalność propagandową pieniędzmi podatnika tak po cwaniacku pobranymi z budżetu państwa. Ale tak jak teraz robi to PiS, tak też robiła Platforma. Nic się nie zmieniło.

Wypowiedzi polityków PiS na ten temat są dwuznaczne. Część opozycji twierdzi, że to kolejny przykład na wyjątkową arogancję i brak poszanowania dla opinii publicznej przez rządzących, którzy nie potrafią przyznać się do błędu. Poparłby pan opinię, że politycy rządzącej większości uwierzyli tak bardzo w swą misję i nieomylność, że każda krytyka utwierdza ich tylko w przekonaniu, że mają rację?

- Uważam, że PiS ma katastrofalne problemy z komunikacją zewnętrzną. Podczas nawałnic rząd przez trzy dni nie reagował, a później przerzucał winę za spóźnioną pomoc na samorządowców. Tak jest i w tej sprawie. Brak właściwej strategii komunikacyjnej powoduje, że nikt z Prawa i Sprawiedliwości nie wie, jaki jest obowiązujący dziś przekaz - akurat w tym przypadku idzie o wydatkowanie pieniędzy na wspomnianą kampanię billboardową.

Co gorsza, jeśli spojrzeć, do ilu osób dociera ta kampania, okazuje się, że osiągnęła największą skuteczność, jeśli chodzi o tych, którzy z niej się śmiali... Amatorszczyzna za bardzo duże, w jakimś sensie nasze, pieniądze.

Przyjmuje pan argumenty PKW przekonującej, że nie ma ona narzędzi, by kontrolować prawidłowość wydatkowania tych pieniędzy? Czy to unik, wynikający z obawy jej członków o stanowiska?

- Jeśli Państwowa Komisja Wyborcza tak stwierdza, należy zadać sobie pytanie: po co nam taka komisja, skoro nie jest w stanie wykonywać zadań, do których jest powołana?

Czytaj też: Konstanty Radziwiłł: Zablokowaliśmy komercjalizacje służby zdrowia

Jeśli jest jednak jakiś konkretny problem, brak jasnych rozwiązań prawnych, który utrudnia prawidłowe działanie PKW, to trzeba ten problem zidentyfikować - i tak zmienić przepisy, by PKW miała możliwość skutecznego kontrolowania i egzekwowania przestrzegania prawa przez partie polityczne.

Niektórzy uważają, że zostaliście wykorzystani przez PiS, którego politycy najpierw mówili, że poparcie waszego wniosku o powołaniu komisji śledczej dotyczącej wyłudzeń VAT jest raczej niemożliwe, po czym zmienili zdanie i ochoczo przyjęli projekt. Zrobiono to, aby „przykryć” aferę billboardową? Pana ugrupowanie czuje się przez PiS wykorzystane?

- Przede wszystkim odczuwamy satysfakcję z tego, że złodziejstwo, z jakim mamy do czynienia w postaci wyłudzeń VAT, znajdzie  finał w komisji śledczej. Tymi sprawami oczywiście powinna zająć się prokuratura, ale konieczne jest i to, aby powstała taka komisja - niezależnie od innych ciał, rozpoznających rozmaite afery, które i dzisiaj targają polską polityką.

W komisji tej chcemy się skupić na konkretnych wyłudzeniach, a nie na spekulacjach wokół komisji, po co i dlaczego akurat teraz powstała. Warto zwrócić uwagę, kto rozsiewa takie sugestie? Jest spora grupa posłów i polityków, którym taka komisja jest nie „na rękę”; dlatego robią wiele, by ją zdezawuować, ośmieszyć.

Ale komu i dlaczego taka komisja może nie być „na rękę”?

- Ma zbadać prawidłowość działania organów państwa w kwestii uchwalania prawa i jego przestrzegania, w tym również w ministerstwach. Zatem dziwne by było, żeby powstanie takiej komisji popierali członkowie partii czy środowiska politycznego, z którego wywodzą się dawni ministrowie, za czasów których wypompowywano z Polski po 30 mld zł rocznie w postaci wyłudzeń VAT, .

To tak jakby złodziej mówił, że warto sądzić złodziejstwo: każdy będzie próbował umniejszyć sens sądu czy komisji.

Kontrole jednak mają dotyczyć okresu od 2008 do 2015, a nie od 2005 r. Nie chcecie poznać, jak ten mechanizm działał za pierwszych rządów PIS?

- Trzeba zwrócić uwagę na skalę wyłudzeń VAT. Problem narastał przez kolejne lata rządów PO. Jeśli a początku nie był jeszcze tak budżetowo doniosły, to wraz z upływem czasu poziom wyłudzeń stał się tak duży, że trzeba skupić się na tych latach, kiedy nadużyć było najwięcej, przeanalizować, dlaczego tak się stało.

Wkrótce w Sejmie znajdą się projekty ustaw sądowniczych, opracowanych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Liderzy Kukiz`15 kontaktowali się w tej sprawie z głową państwa. Nie obawia się pan, że po kolejnym spotkaniu z prezesem Kaczyńskim prezydent ograniczy swe poprawki do ustaw o sądownictwie do kosmetycznych zmian?

- Ufam, że propozycje pana prezydenta Dudy będą odpowiadały oczekiwaniom obywateli. Że będą częścią realnej reformy całego systemu sądownictwa, a nie jedynie kolejną zmianą kadrową. Wierzę, że znajdą się tam zmiany o charakterze systemowym, jak chociażby nowy sposób wybierania KRS, już nie zwykłą większością, lecz większością 2/3.

Czytaj też: Krzysztof Łapiński: Projekty ustaw o SN i KRS na ostatniej prostej; zostaną upublicznione

W czasie konsultacji przedstawialiśmy swe stanowisko panu prezydentowi. Mam nadzieję, że ustawy uwzględnią jak najwięcej postulatów przez nas formułowanych. Jeśli się okaże, że tak się nie stanie, w toku prac parlamentarnych złożymy poprawki.

Jakie jest stanowisko Kukiz`15 w kwestii projektu kolejnej ważnej dla PiS ustawy - o dekoncentracji mediów? Oponenci twierdzą, że finalnie chodzi o osłabienie tych mediów, które krytykują PiS...

- Zmiany na polskim rynku medialnym są konieczne, ponieważ obecnie często jest tak, że obywatele są poddawani zorganizowanej dezinformacji. Jedną z metod takiej dezinformacji jest budowa przekonania - poprzez ciągłe powtarzanie tej samej opinii - że wszyscy tak myślą, jak my głosimy.

Obywatele często nie mają nawet świadomości, że różne media niekiedy mają tego samego właściciela, jednego redaktora naczelnego czy programowego, który nadaje ton przekazywanym przez nie informacjom. Warto zatem podnieść poziom świadomości obywateli poprzez poszerzenie pluralizmu wśród właścicieli mediów.

A co z mediami, nazywanymi często rządowymi. Po dekoncentracji same z natury zrobią się pluralistyczne i rzetelne?

- Nie odnoszę się do rzetelności, lecz do dezinformowania opinii publicznej poprzez tworzenie wrażenia, że wszyscy myślą tak, jak widzi to dane medium. Jest rzeczą powszechnie znaną, że telewizja i radio publiczne znajdują się pod dużą kontrolą rządzących. To też złe rozwiązanie... Jeśli jakieś medium jest publiczne, powinno oczywiście prezentować szerokie spektrum postaw, opinii społecznych czy politycznych.

Wcześniej mówiło się o repolonizacji mediów, dzisiaj mówi się o dekoncentracji - oczywiście jedno nie wyklucza drugiego. Jestem zwolennikiem kierunku repolonizacyjnego w mediach, przez to rozumiem przyjęcie rozwiązań, obowiązujących już dawno chociażby w Niemczech czy Francji. Nie ma w tych państwach takiego zjawiska, by media były skupione w dużej większości w rękach obcego kapitału - ponieważ kapitał ma narodowość. Dlaczego w Polsce miałoby być inaczej?

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA