REKLAMA

Grzegorz Długi z Kukiz '15 krytykuje plan Morawieckiego: Jesteśmy na dorobku. Nie da się kierować pieniędzy na wszystko

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 01 marca 2017 12:46
Grzegorz Długi z Kukiz '15 krytykuje plan Morawieckiego: Jesteśmy na dorobku. Nie da się kierować pieniędzy na wszystko Ciągle mamy takie rozwiązania instytucjonalne, że sędziowie TK są zabezpieczeni i mogą podejmować decyzje zgodnie ze swoją wizją prawa - mówi Grzegorz Długi (Fot. facebook Grzegorza Długiego)

- Z ładnych wykresów i haseł nie zbuduje się gospodarki, należy więc prezentacje wicepremiera Morawieckiego traktować jako zabieg pijarowski. Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju jest na tak dużym stopniu ogólności, że za wcześnie dziś mówić czy cokolwiek z tych założeń może powstać w przyszłości - powiedział w rozmowie z Parlamentarny.pl Grzegorz Długi z Kukiz`15.

Pytanie, od którego wciąż trudno uciec. Dlaczego wypadek premier Szydło tak długo budzi zainteresowanie i kontrowersje?

Grzegorz Długi: - Środowiska medialne zrobiły z wypadku pani premier rzecz straszną. Sprawa nie jest warta ogromnej energii społecznej, która została do niej skierowana. Każdego roku samochody BOR przynajmniej kilkanaście razy biorą udział w różnego rodzaju wypadkach, zderzeniach, stłuczkach. Nie przesadzajmy z tym wszystkim. Limuzyna prezydenta Komorowskiego też miała wypadek.

Nie chcę by premier mojego państwa, niezależnie z jakiego jest ugrupowania, jeździł tak jak kiedyś premier Pawlak Polonezem. Prezydent, premier mają co do podróżowania specjalne uprawnienia. Populistyczne elementy, że jest inaczej, wykorzystywane są zazwyczaj w kampaniach wyborczych.

Wolałbym, by cała energia polityków i mediów poszła w kierunku spraw dla nas wszystkich dziś najważniejszych, które dotyczą każdego z nas. Chociażby służby zdrowia, która ma być reformowana. Każdy Polak był, jest albo będzie chory, natomiast limuzynami rządowymi jeżdżą tylko niektórzy, a my powinniśmy się starać, by w Polsce była demokracja i dzięki temu zmieniały się osoby, które nimi jeżdżą.

Opozycja twierdzi, że to kolejny dowód na intencje rządzących. Społeczeństwo ma wiedzieć, że w sporze z władzami ma żadnych szans. Nie tylko na drodze. Tymczasem np. TK ma się wypowiedzieć o ustawie o zgromadzeniach. Głosowaliście za tą ustawą?

- Od półtora roku wmawia się obywatelom, że stronnictwo Kukiz`15 wspiera PiS. Ale tak naprawdę nikt nie jest w stanie wskazać jednej ustawy, mam na myśli te bardziej kontrowersyjne, gdzie moje ugrupowanie głosowałoby razem z PiS. Głosowaliśmy przeciwko ustawie o zgromadzeniach, tak samo jak o ustawie o prokuraturze, policji i TK.

Pewne media uznały jednak, że trzeba niegrzecznych kukizowców, wśród których są i komuniści i narodowcy, wsadzić do jednego, ściśle określonego pudełka i niech sobie płyną. Oczywiście PiS też jest zainteresowany tym, żeby rozwodnić swoją odpowiedzialność i wcześniej czy później wybrać sobie kilku posłów z Kukiz`15 jeśli uzna to za stosowne.

Pytam o to, bo zapowiadano, że TK ma w najbliższym czasie wypowiedzieć się na ten temat. Myśli pan, że Trybunał zmieni tę ustawę?

- Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ale nie wykluczam, że tak. W przeciwieństwie do wielu osób, uważam, że gdyby teraz się udało pozostawić Trybunał samemu sobie, by nie było wewnętrznego konfliktu między samymi sędziami, to bardzo szybko Trybunał będzie samodzielny.

Ciągle mamy takie rozwiązania instytucjonalne, że sędziowie TK są zabezpieczeni i mogą podejmować decyzje zgodnie ze swoją wizją prawa i okazuje się, że są niezależni od tych, którzy ich wskazali. Niektórzy sędziowie już wyraźnie wskazują, że ich decyzje są motywowane poglądem na prawo, a nie poglądem na bieżącą politykę.

Problem z Trybunałem mamy inny. Nie wiadomo kto jest sędzią, kto nim nie jest. Nikt nie chce słuchać naszych propozycji by raz na zawsze zakończyć sprawę. Wystarczy zwiększyć liczbę sędziów do 18, by trzech dyskusyjnych sędziów, od których prezydent nie odebrał przysięgi, dołączyć do składu. Spowodować też, by wybór sędziów był większością kwalifikowaną, a nie zwykłą jak jest w tej chwili i mamy zakończony problem z TK.

W komisjach zajmuje się pan finansami publicznymi i podatkami. Ucieszyła pana informacja, która znalazła się w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, że dochody Polaków do 2030 r. wzrosną do średniej unijnej?

- Jestem z pokolenia, które pamięta różne znakomite plany: wieloletnie, pięcioletnie, trzyletnie w wyniku realizacji których byliśmy dziesiątą potęgą gospodarczą na świecie. Z ładnych wykresów i haseł nie zbuduje się gospodarki, należy więc prezentacje wicepremiera Mateusza Morawieckiego traktować jako zabieg pijarowski.

Oczywiście nie mówię, że niepotrzebny. Potrzebny, chociażby po to by mobilizować wszystkich jako społeczeństwo w nadziei na lepszą przyszłość. Pytanie tylko, czy teoria, choćby najmądrzejsza, przełoży się na konkretne działania w praktyce i oczywiście, czy kierunki tam wybrane są najrozsądniejsze i wykonalne?

Czy takie zapisy, pana zdaniem, znalazły się w Strategii?

- Według SOR dwanaście flagowych projektów, które mają wspierać sektory lub branże polskiej gospodarki, aby mogły zaistnieć na rynku i pozytywnie wpłynąć na jej rozwój, muszą być realnie prognozowane przez zapotrzebowanie rynku.

Tymczasem kierunki działań w Strategii są wskazane na dość sporym stopniu ogólności i nie zakładają drugiego, najważniejszego w gospodarce elementu o którym wspomniałem, czyli zapotrzebowania rynku.

Przykładowo w ramach programu "Nowoczesne produkty przemysłu okrętowego", określającego ramy dla aktywizacji przemysłu stoczniowego, Strategia wskazuje projekt "Batory", który ma pobudzać rozwój technologii, projektowanie i budowę innowacyjnych polskich jednostek pływających.

Czytaj też: Flagowe programy Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, m.in. Luxtorpeda i Elektromobilność

Program Batory przewiduje, że zbudujemy prom. No super, ale czy mamy dziś pewność, że ktoś to kupi? Równie śmiało możemy powiedzieć, że zgodnie z projektami flagowymi SOR rozwiniemy produkcję przemysłu lotniczo-kosmicznego i zbudujemy polski statek kosmiczny. No możemy, pewnie, jak się bardzo skupimy da się to zrobić, ale kto to kupi, kto za to zapłaci?

Rząd twierdzi, że znajdzie na to wszystko pieniądze. Podobno potrzeba już 2 biliony?

- Jesteśmy narodem na dorobku, a na pewno państwem na dorobku. Środki jakimi dysponujemy, jakimi dysponuje rząd by prowadzić politykę przemysłową, są ograniczone. Nie da się ich kierować wszędzie, bo wówczas będą rozproszone i nie będzie specjalnego efektu.

To bardzo dobrze, że rządzący chcą myśleć o rozwoju kraju i dobru obywateli perspektywicznie, pokazać jakąś drogę rozwoju i jej etapy. Program Morawieckiego jest jednak mocno inspirowany politycznie. Nie mówię, że jest to złe, bo polityka, w jakimś sensie, wyznacza również kierunki rozwoju gospodarczego. Ale akurat w tym wydatku wpływ polityki jest zbyt mocny.

Jednak wpływ polityki na gospodarkę pan dopuszcza?

- W określonym sensie. Jako przykład uzasadniający tę opinię stawiam zawsze Chiny, które mogą nam się podobać lub nie, ale dzięki temu, że swój wzrost planowali politycznie, dokonali skoku i w tej chwili są najbardziej liczącą się gospodarką po Stanach Zjednoczonych. W tej chwili Stany boją się Chin, a nie odwrotnie.

Dziś, analizując pod tym względem polskie realia, najważniejsze pytanie, jakie się nasuwa, to czy polityczny element władzy w naszym kraju jest na tyle otwarty, byśmy mogli cokolwiek z założeń SOR zrealizować do końca. Jak słyszę hasło reindustrializacja, a jest nam ona niewątpliwie potrzebna, podaję przykład Niemiec. Państwa, które przetrwało tę burzę i nie pozbyło się swojego przemysłu.

Jakże to, przecież Niemcy także otwierają zakłady w innych krajach, gdzie taniej, np. w Polsce.

- Niemniej jednak produkcję w podstawowych branżach trzymają u siebie. Co więcej, pomimo wysokich kosztów wytwarzania, rozwijają je i mają znakomite wyniki. I to mimo przekonania, że wszystko co wytwarzają u siebie, bardziej opłacało by się produkować w Chinach.

W tym kontekście złym przykładem polityki przemysłowej jest choćby nasza Łódź, która była kiedyś włókienniczym zagłębiem, jednak zginęła pozostawiona przez państwo. W Niemczech przemysł tekstylny nie zginął, mimo, że koszty wytwarzania produktów są o wiele droższe, niż u nas.

Dlatego uważam, że pewna polityka państwa w zakresie regulacji w działalności przemysłowej musi być. Obawiam się tylko, że rząd PiS, który miał osiem lat za rządów PO na przygotowanie swoich planów rozwoju gospodarki, niewiele zrobił przez te lata.

Tymczasem dopiero teraz, kiedy minęło półtora roku od objęcia rządów przez PiS, wyprodukowano dokument, nad którym sami lingwiści siedzieli parę tygodni, by rozszyfrować niektóre sformułowania Strategii, które choć są pisane po polsku, to i tak nie wiadomo co znaczą.

Czego najbardziej brakuje panu w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju?

- Chciałbym, aby w dokumencie wskazano konkretne działania, które pobudzają rozwój gospodarczy. Na razie parametry gospodarcze w pierwszym roku działania tego rządu ostro spadały. Podobno teraz jest szansa na odbicie, ale nie jest to spowodowane działaniem SOR.

Czekamy na konkretne decyzje. Uważam, że jeśli SOR ma zostać zrealizowana, to plan działań w tym zakresie musi być dalece bardziej skoncentrowany. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (4 komentarzy)

  • AL39 2017-03-01 22:15:00
    Pan Morawiecki jest chyba w tej materii niekompetentny. Jego osoba w rządzie ma wywołać efekt propagandowy. Politycy kokietują elektorat hasłami wręcz idiotycznymi. Polskie problemy to upadek prawa, Misiewicze, Piotrowicze, Rydzyk a program budowy pomników smoleńskich nie będzie kołem zamachowym ale niektórym napełni kieszenie. Kraj podzielony, arogancka i pazerna władza, marionetki na szczytach to nie jest recepta na sukces.
  • dike 2017-03-01 19:45:46
    Do Zofia lat 82: dokładnie tak samo odbieram ojca i syna
  • Zofia lat 82 2017-03-01 17:42:20
    Nie ufam już nikomu o nazwisku Morawiecki. Pamiętam jak, w trakcie ważnego głosowania, starszy Morawiecki wybiegał w kuluary Sejmowe, by naradzać się ze swoim synem, a sąsiadce w ławach polecił głosować za siebie. To cichy karierowicz który marzy by jego syn został kimś najważniejszym w Państwie Polskim.
  • m1 2017-03-01 16:00:13
    Jałowa dyskusja. To wszystko jest tylko teatrem. Przeciętny Polak nie jest w stanie poddać tego jakiejkolwiek analizie z powodu ignorancji. Populistyczne truizmy, banały. Antidotum - oświecenie. Niestety w tym kraju oświeceniem jest znajomość katechizmu. Odruchów Pawłowa trudno się pozbyć.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA