REKLAMA

Dariusz Filar po wyborach: zachęcałbym zwycięzców, żeby nie zepsuli tego, co osiągnięto

  • Autor: Parlamentarny.pl (Piotr Myszor)
  • 26 października 2015 11:55
Dariusz Filar po wyborach: zachęcałbym zwycięzców, żeby nie zepsuli tego, co osiągnięto Bardzo łatwo zapominamy, że jeszcze 8 lat temu pod względem dochodu na głowę mieszkańca należeliśmy do krajów biednych i w tym czasie przesunęliśmy się na próg krajów średnio zamożnych - mówi Dariusz Filar Fot. PTWP (Piotr Waniorek)

W kampanii padło wiele obietnic ekonomicznych, ale kampania ma swoje prawa, a teraz trzeba sensownie zacząć pracować nad takim kształtem ustaw, które będą gospodarkę prowadziły dalej.   Zachęcałbym nową partię rządzącą, żeby nie zepsuła tego, co zostało do tej pory osiągnięte - mówi profesor Dariusz Filar, ekonomista z Uniwersytetu Gdańskiego.

Jakie perspektywy dla gospodarki rysuje wyborcze zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości?

- To, że wygra Prawo i Sprawiedliwość było przewidywalne na podstawie sondaży. Wydaje się na podstawie bieżących informacji, że udało im się zrealizować program maksimum, czyli program samodzielnego rządzenia. W kampanii padło wiele obietnic ekonomicznych, ale kampania ma swoje prawa; teraz trzeba sensownie zacząć pracować nad takim kształtem ustaw, które będą gospodarkę prowadziły dalej.

Patrząc na sytuację z gospodarczego punktu widzenia bardzo bym zachęcał nową partię rządzącą, żeby nie zepsuła tego, co zostało do tej pory osiągnięte, czyli przede wszystkim stabilnego złotego. Z tego punktu widzenia wolałbym, żeby zapomniano o pomysłach ograniczenia niezależności NBP. Druga kwestia to utrzymanie w ryzach deficytu budżetowego i długu, tak żeby nie powróciła procedura nadmiernego deficytu.

Zwracałbym przede wszystkim uwagę na to, że w minionych latach Polska bardzo mocno awansowała we wszystkich wskaźnikach konkurencyjności, czyli poprawy warunków działania dla przedsiębiorstw. W tych rankingach z miejsca 60.-70. doszliśmy do miejsca mniej więcej 40. Jeżeli nowa partia rządząca sprawi, że będziemy nadal awansować, to będą uważał, że polityka gospodarcza idzie w dobrym kierunku.

Kampania rządzi się swoimi prawami, ale chyba nie może być tak, że politycy mówią co im ślina na język przyniesie, a potem robią coś całkiem innego. Jak mogą się odbić na gospodarce próby spełnienia przez PiS wyborczych obietnic?

– Patrzę na to bardzo spokojnie przez pryzmat liczb. Bardzo często się podkreśla, że płaca minimalna w Polsce jest trzykrotnie niższa niż w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Tak jest – tam wynosi ona ok. 1300 euro, u nas ok. 420 euro. Natychmiast jednak trzeba dodać, że niemiecka produktywność godziny pracy wynosi 41 euro, a polska 13 euro, więc proporcja jest taka sama. Wzrost płac może być konsekwencją wzrostu produktywności, ale nie odwrotnie. Postawienie wzrostu płac przed warunkami funkcjonowania przedsiębiorstw byłoby krokiem w złym kierunku. Minimalne wynagrodzenia w Polsce mogą nastrajać pesymistycznie, kiedy porównujemy się z najbogatszymi krajami Europy, ale trzeba pamiętać, że one są najwyższe w Europie Środkowo-Wschodniej.

A jak Pan ocenia szanse i ewentualne skutki wprowadzenia w życie sztandarowych haseł PiS, czyli dopłacania do każdego dziecka po 500 złotych, podniesienia kwoty wolnej od podatku i obniżenia wieku emerytalnego?

– W odniesieniu do każdego z tych punktów mam nieco inny pogląd. Dodanie po 500 złotych na dziecko to jeden z elementów transferów socjalnych. W Polsce dorywcze dokładanie wybranym grupom jakichś kwot nie jest rozwiązaniem. Cały system transferu, który wcale nie jest mały jest źle adresowany. Pieniądze, które państwo wydaje na wsparcie gospodarstw domowych, w niedostatecznej części trafiają do gospodarstw najbiedniejszych. Potrzebna jest przebudowa całego systemu transferu, co jest dużo trudniejszym zadaniem niż dodanie konkretnej kwoty wybranym osobom.

Uważam, że sprawa wieku emerytalnego była hasłem czysto populistycznym. Od roku 1989 średni  czas życia mężczyzny wydłużył się w Polsce o ok. 7 lat. W związku z tym nie bardzo sobie wyobrażam, jak można zostawić wiek emerytalny na niższym poziomie mając żyjącą znacznie dłużej, a w konsekwencji znacznie większą populację ludzi w wieku podeszłym. ZUS i tak jest już w permanentnym deficycie, więc to jest droga do jego pogłębienia. Nie wiem, jak z tej obietnicy wyborczej PiS wyjdzie. Z punktu widzenia ekonomisty podniesienie wieku emerytalnego było jedną z najtrafniejszych decyzji poprzedniego rządu. Moim zdaniem odwracanie tego będzie działaniem szkodliwym.

Z potrzebą podniesienia kwoty wolnej się zgadzam – jest za niska i blokuje te najmniej zamożne grupy w możliwościach wygospodarowania dodatkowych środków. Kwota wolna w Polsce jest jedną z najniższych w Europie i bardzo długo była zamrożona. Na ten problem trzeba jednak patrzeć także przez pryzmat liczb. Podniesienie kwoty wolnej oznacza określony ubytek w dochodach budżetowych. Jeżeli ceną takiego ruchu na być utrata równowagi, to moim zdaniem będzie to cena zbyt wysoka.

Jaka byłaby konkluzja?

– Bardzo łatwo zapominamy, że jeszcze 8 lat temu pod względem dochodu na głowę mieszkańca należeliśmy do krajów biednych i w tym czasie przesunęliśmy się na próg krajów średnio zamożnych. Utrzymujemy przy tym jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych w Europie, a równocześnie jesteśmy gospodarką bardzo dobrze zrównoważoną w sensie makroekonomicznym. To nie zmienia faktu, że około jednej piątej społeczeństwa żyje „na styk” z punktu widzenia dochodów, wydatków i potrzeb. Jest naturalne, że przynajmniej ta część społeczeństwa nie przyjmuje do wiadomości tego, jak bardzo kraj się zmienił. Gdyby patrzeć w bardzo generalnych kategoriach, pojawia się wyzwanie – jak tej jednej piątej byt nieco poprawić, tak, żeby poczuła, że partycypuje w rozwoju kraju, ale z drugiej strony nie popsuć tego wszystkiego, co się udało osiągnąć, czyli równowagi i wzrostu.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • rppowiec 2015-10-26 17:49:37
    Filar, znowu otwierasz głupi dziób? jak byłeś w RPP, jedyne co miałeś do powiedzenia, to drastyczne podnoszenie stóp procentowych w celu gwałtownego schłodzenia przegrzanej gospodarki. RPP NIGDY nie osiągnęła celu inflacyjnego, który SAMA określiła. Więc się zamknij nieuku, bo BREDZISZ. Kto ci płaci, łajzo??



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA