REKLAMA

Caracale: Gowin sceptyczny, Warszawa protestuje, a publicyści się dziwią

  • Autor: GP/PAP
  • 18 października 2016 09:53
Caracale: Gowin sceptyczny, Warszawa protestuje, a publicyści się dziwią W Warszawie mała grupa protestujących przepraszała Francuzów za zakończenie rozmów w sprawie Caracali przez polski rząd. (fot.: Airbus Helicopters/youtube.com)

• Wicepremier Jarosław Gowin ocenił, że rząd RP podchodził do rozmów z Airbus Helicopters "bardzo odpowiedzialnie". Miał też świadomość, że fiasko rozmów byłoby źle odebrane.
• Jednocześnie w Warszawie grupa aktywistów przepraszała Francuzów za obrót sytuacji wokół śmigłowców Caracal.

Jarosław Gowin, wobec narastających, negatywnych komentarzy po zerwaniu w październiku negocjacji między rządem RP i francuskim producentem śmigłowców Caracale, zabrał głos w tej sprawie. - Sceptycznie odnosiłem od tego kontraktu już bezpośrednio po jego podpisaniu. Nawet prowadziłem na ten temat publiczną polemikę z byłym ministrem obrony Tomaszem Siemoniakiem. Nasz rząd podszedł bardzo odpowiedzialnie do umowy zawartej przez naszych poprzedników. Podjęliśmy negocjacje offsetowe z Francuzami i umowa została anulowana dopiero w momencie, gdy okazało się, że oferty offsetowe z punktu widzenia polskiej gospodarki są nieatrakcyjne.

Polityk podkreślił, że od początku było mało realne, że kontrakt uda się sfinalizować.

Czytaj: Caracale, "Francuzi traktowali nas jak kraj kolonialny"

- Oczywiście mieliśmy świadomość, że fiasko rozmów nie zostanie przyjęte przez rząd francuski z entuzjazmem - powiedział polityk. - Jednak od początku twierdziłem też, że jeśli na terenie Polski działają dwa nowoczesne zakłady produkujące helikoptery, rzeczą naturalną byłoby, żeby ten kontrakt został przekazany chociaż jednemu z nich. Dziś ta sprawa jest otwarta, niczego nie możemy przesądzać, o wszystkim musi przesądzić bilans korzyści.

Protest w Warszawie

Sprawa odstąpienia od kontraktu na śmigłowce Caracal nie milknie też w debacie publicznej. W kontekście decyzji polskich władz (Ministerstwa Rozwoju) o odstąpieniu od rozmów z Airbus Helicopters protestowano w Warszawie. Manifestacja odbyła się w poniedziałek (17 października).

Grupa osób zebrała się na jednym z placów stolicy i wyrażała swoje niezadowolenie, do tego stopnia, że przepraszano stronę francuską - "Henryk Walezy miał własny widelec!" - można było przeczytać na transparentach protestujących wobec decyzji rządu. Słowa na transparencie nawiązywały do wypowiedzi wiceszefa MON. Bartłomiej Kownacki sugerował, że Francuzi nie powinni się obrażać na Polskę, bo jeszcze kilka wieków temu uczyli się od nas jeść widelcem.

- Apel do wszystkich, którym zależy na dobru i bezpieczeństwie Polski! - mówiono w czasie wiecu w Warszawie. - MON z Antonim Macierewiczem na czele zerwało rozmowy z francuską grupą Airbus Helicopters (...) Przedtem ministerstwo przez wiele miesięcy pozorowało negocjacje stawiając niemożliwe do spełnienia warunki.

Co prawda zerwanie negocjacji jest powodem do niezadowolenia wobec wielu, ale fakt zwołania z tego powodu pikiety zdziwił część obserwatorów życia społecznego. Poniżej wpis o proteście dziennikarza Konrada Kołodziejskiego:

Protest był mało liczny. Ten fakt podkreślił Łukasz Adamski, krytyk filmowy na łamach portalu wPolityce: - Kilkanaście dziarskich staruszków z francuskimi flagami postanowiło przeprosić Francuzów za polski rząd. „Co o nas pomyślą w Paryżu!”- ta maksyma III RP jak widać ma się wciąż mocno. Tak jak murzyńskość z maksymy męża Anne Appleubaum, który ma niebezpiecznie blisko brzmiące nazwisko do producenta Black Hawków, czyli firmy Sikorsky.

Adamski przekonywał w komentarzu, że powody protestów wobec rządu sięgają powoli absurdów.

Opozycja wylicza, co stracono

Bardziej merytoryczne stanowisko zajmuje PO i nie można odmówić opozycji pewnych racji. W wywiadzie dla Parlamentarny.pl, wspomniany już przez wicepremiera Gowina, Tomasz Siemoniak wyliczył, co Polska straciła wraz z odmową dalszej współpracy z Francuzami.

- Zamiast stopniowego wchodzenia Polski do międzynarodowego konsorcjum zbrojeniowego, dostępu do nowych technologii, bycia autentycznym uczestnikiem UE i inwestowania w bezpieczeństwo europejskie, co gwarantował nam ten kontrakt, będziemy finansować filie obcych spółek. PZL Mielec, to własność amerykańskiej firmy Sikorsky. Nie wiemy jak przebiegały negocjacje. Znamy stanowisko Airibus Helicopters. Jak ujawnili Francuzi, kontrakt miał być dla nas wielce korzystny. Daleko idący offset miał zapewnić pracę ok. 6 tys. ludzi, a zakład produkujący śmigłowce miał być w 90 proc. własnością państwa - mówił w rozmowie z parlamentarny.pl Siemoniak.

Polska po rezygnacji z negocjacji ze stroną francuską może rozpisać nowy kontrakt na śmigłowce bojowe dla polskiej armii. Istnieje możliwość, że Airbus Helicopters, za stracony czas i poniesione koszta pozwie stronę polską o odszkodowanie.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA