REKLAMA

Bałtyk to tykająca bomba zegarowa. Zatopione beczki z bronią chemiczną mogą się rozszczelnić w każdej chwili

  • Autor: Włodzimierz Kaleta
  • 17 maja 2016 00:05
Bałtyk to tykająca bomba zegarowa. Zatopione beczki z bronią chemiczną mogą się rozszczelnić w każdej chwili Bałtyk może stać się morzem martwym, jeśli zatopione ponad 70 lat temu na jego dnie beczki z bronią chemiczną się rozszczelnią. (Fot.arch.GC)

- W czasie II wojny światowej w Bałtyku znalazło się ok. 50 tys. ton broni chemicznej z czego 15 tys. ton stanowią chemiczne środki bojowe. Rosjanie, Niemcy, ale także Amerykanie czyszczący faszystowskie magazyny broni chemicznej, zatopili tę broń w morzu, bo było to łatwiejsze i mniej kosztowne od wywożenia i utylizacji. Po ponad 70 latach część z beczek zawierających te substancje zaczyna się rozszczelniać. Jeżeli dojdzie do tego na masową skalę, a jest to możliwe w każdej chwili, Bałtyk może stać się morzem martwym – mówi portalowi Parlamentarny.pl Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact w Polsce, omawiając raport Rady Państw Morza Bałtyckiego.

Kiedyś marynarz powiedział mi w sekrecie, że od czasu do czasu ćwiczą na bojowo trałując prawdziwe miny w Bałtyku. Nie wierzyłem.

Kamil Wyszkowski: - Na naszych wodach terytorialnych, w większości w Głębi Gdańskiej, znajduje się kilkadziesiąt ton broni chemicznej. Na głębokościach od 100 do czasami nawet 10 metrów leżą beczki z gazem duszącym - z cyklonem B, iperytem czyli gazem musztardowym, sarinem (znanym z ataków w Tokijskim metrze), luizytem, adamsytem czy substancjami duszącymi, paraliżującymi albo parzącymi.

Po ponad 70 latach część z beczek zawierających te substancje zaczyna się rozszczelniać. Jeżeli dojdzie do tego na masową skalę, a jest to możliwe w każdej chwili, Bałtyk może stać się morzem martwym.

Kiedy usłyszałem Pana wnioski wynikające z raportu Rady Państw Morza Bałtyckiego, skóra mi ścierpła, a do strachliwych nie należę.

- Jednym z przykładów wskazujących na to, że to nie żarty jest budowa Gazoportu w Świnoujściu, którą prowadziło polskie LNG. Podczas tej budowy, przy samym wejściu do portu, wydobyto z dna morza 1810 pocisków, bomb głębinowych, torped i innej tego rodzaju broni, w tym chemiczną.

Trudno pogodzić się z możliwością, że tegoroczny sezon letni nad naszym Bałtykiem może być ostatni.

- Z naszego punktu widzenia to poważny problem. Bałtyk to wielkie słone jezioro, praktycznie morze zamknięte. Wymiana wód przez Cieśniny Duńskie jest bardzo słaba, wynosi zaledwie 3 proc. Dodatkowo to akwen stosunkowo płytki. Nie możemy zatem liczyć na pomoc natury w sytuacji, gdy beczki się rozszczelnią.

To pewne? Przez tyle lat nic się nie działo.

- Szacujemy, że w ramach ok. 50 tys. ton broni chemicznej zatopionej w Bałtyku, 15 tys. to bojowe środki trujące, czyli najniebezpieczniejsze substancje, zwłaszcza gaz musztardowy. Na szczęście Bałtyk jest morzem nisko zasolonym i chłodnym, dlatego proces korozji stali postępuje tu wolniej.

Czytaj też: Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł jest już oficjalnie członkiem PiS

Nie jest też tak, że nic na rozszczelnianie beczek nie wskazuje. Coraz częściej notowane są poważne przypadki poparzeń rybaków, którzy w sieciach wraz z rybami wydobywają pozostałości broni chemicznej, która już się wydostała z beczek. W ciągu ostatnich 20 lat odnotowano 115 incydentów z udziałem broni chemicznej pozostawionej na dnie Bałtyku, większość z nich dotyczyła właśnie rybaków narażonych na działanie gazu musztardowego, który dostał się do ich sieci.

Niebezpieczne pamiątki z wakacji.

- Wiele osób, nie tylko rybaków, nie ma pojęcia, że nie wolno dotykać fosforu czy iperytu, wydobytego w sieciach czy leżących na plaży. To taka ładna, kolorowa, skrystalizowana substancja i ludziom się wydaje, że może być to pamiątka, którą warto zabrać do domu. Nie wiedzą, że to śmiertelnie niebezpieczna trucizna.

Poparzeniom często ulegają również plażowicze. Małe dziecko, które znajdzie na plaży ładny zielony kamyczek i włoży go sobie do ust, po prostu umrze. To bardzo poważne zagrożenie dla życia i zdrowia, które będzie narastało.

Im więcej beczek będzie się stopniowo rozszczelniać, tym więcej będzie znalezisk na polskich plażach. Pomagają w tym prądy morskie i wiatry, które spychają te elementy w kierunku polskich plaż i wybrzeży.

Czyli to nie żart, że wkrótce zdrowiej będzie z plaż nadbałtyckich nie korzystać?

- Już obecnie kąpieli morskich w Darłowie, Kołobrzegu czy Dziwnowie lepiej unikać. Tam na głębokości odpowiednio 90, 65 i zaledwie 10-12 m, czyli bardzo płytko, zalegają beczki z bronią chemiczną. Te miejscowości są najbardziej narażone na to, że substancje dostaną się w ręce nieświadomych zagrożenia plażowiczów.

To pewnie świeżo złowionej rybki smażonej nad morzem niedługo też lepiej będzie nie jeść?

- Ryby z Bałtyku, to już wiemy, nie są zbyt zdrowe, zwłaszcza tzw. denne. WHO już od dawna przypomina o tym, że flądry bałtyckiej czy hodowlanego łososia bałtyckiego lepiej nie jeść, bo ryby denne narażone są na kontakt z substancjami, które odkładają się w ich mięsie.

Ta informacja jest oczywiście niewygodna dla polskich rybaków, ale to my jako konsumenci nieświadomi zagrożenia jemy je i jesteśmy narażeni na poważne choroby głównie neurologiczne i nowotworowe, które spowodowane są przez odkładane w mięsie ryb substancje chemiczne.

Dlaczego nikt nic o tym nie mówi. Potrzebna byłaby choćby profilaktyczna edukacja plażowiczów, turystów i mieszkańców.

- To prawda, nikt nie chce na ten temat rozmawiać. Temat zepchnięto na margines, a to poważny problem, który już istnieje i będzie narastał. Już cztery lata temu wyliczyliśmy, że beczki zaczęły perforować. Ta cienka czerwona linia została przekroczona. W ciągu najbliższych lat będzie miał miejsce znaczny przyrost wydobywających się toksycznych substancji.

Międzynarodowa Organizacja Morska czy ONZ-owska Agenda ds. Mórz i Oceanów, określiła Morze Bałtyckie jako jedno z najbardziej zagrożonych środowiskowo akwenów morskich na świecie.

Czytaj też: Polacy wybrali rząd który jest gotów powiedzieć jak UE zawodzi

Udało się wypracować zainteresowanie po stronie wspólnoty europejskiej. W ramach Strategii UE dla regionu Morza Bałtyckiego stworzony został program badawczy na kwotę 4,5 mln euro, który miał na celu stworzenie mapy miejsc, w których znajduje się broń chemiczna, a które w poprzednich badaniach zostały pominięte bądź przeoczone.

Sowieci zrzucili do Bałtyku w sumie 40 tys. ton, głównie w obszarze płytszej części Głębi Bornholmskiej, Głębi Gotlandzkiej i w cieśninie Skagerrak. Nie wyklucza się, że podczas transportu broni pozbywano się jej także, stąd jej obecność w polskich wodach terytorialnych.

Trzeba więc jak najszybciej wydobyć to trujące świństwo z dna Bałtyku.

- Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Mamy wprawdzie odpowiednie technologie, którymi dysponuje nasza Marynarka Wojenna, ale też Japończycy czy Niemcy. Są wyspecjalizowane firmy, które się tym zajmują. Nie jest to więc niewykonalne.

Niemieckie przedsiębiorstwo Dynasafe odnosi sukcesy na Morzu Północnym, podobnie Japoński koncern Kobelco wzdłuż wód terytorialnych Japonii, gdzie alianci zrzucili na spadochronach tysiące min by zatrzymać flotę japońską w portach i nie wypuszczać jej na Pacyfik. Koncern wydobył i zdetonował ponad 3 tys. bomb, jest zainteresowany przeniesieniem swoich doświadczeń w inne regiony świata, także na Bałtyk. Niestety, wydobycie tych pojemników to ogromny koszt.

A zdrowie i życie ludzi? Im tych substancji uwolni się więcej, tym większe niebezpieczeństwo dla mieszkańców nadmorskich miast i turystów.

- W ramach systemu ONZ mamy mechanizmy, które mogłyby pomóc rozwiązać ten problem. Powstało kilka rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ dotyczących działań mających na celu ocenę i zwiększenie świadomości na temat ryzyka środowiskowego związanego z bronią chemiczną zatopioną w morzu. Warto nadmienić, iż problem ten nie dotyczy jedynie Polski czy regionu Morza Bałtyckiego, ale także takich krajów jak Bahrain, Chorwacja, Meksyk Filipiny czy Katar.

Czytaj też: Prezydent Bulgarii: Polska liderem krajów z centralnej i wschodniej Europy

Działa także Rada Państw Morza Bałtyckiego, organizacja międzynarodowa powołana przez Niemcy oraz Danię, której członkami są przedstawiciele całej Skandynawii, Danii, Niemiec, krajów nadbałtyckich - Litwy, Łotwy, Estonii i Polski, a także kraje z basenu Morza Czarnego, które są zainteresowane rozwojem współpracy międzyrządowej w regionie.

Tematyką zainteresowana jest Komisja Helsińska Helcom, organ wykonawczy Konwencji o ochronie morskiego środowiska Bałtyku z 1974 roku, która wydała dwa raporty na temat broni chemicznej znajdującej się w Bałtyku i kontynuuje prace nad trzecim. W ramach prac komisji Helcom, Polska działała aktywnie zgłaszając sprzeciw wobec budowy gazociągu Nordstream 1, w trakcie budowy którego uwalnianych zostało z dna Bałtyku wiele zdeponowanych toksycznych zanieczyszczeń.

A nasze instytucje milczą ?

- Z pewnością będzie można liczyć na pomoc Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, które dedykowane jest Bałtykowi. Istnieje możliwość podjęcia działań dyplomatycznych zmierzających do uzyskania finansowego wsparcia od społeczności międzynarodowej dla funduszu powierniczego, dzięki czemu można by usunąć broń chemiczną z dna Bałtyku.

Koszty tego są wielomiliardowe. Kiedy się jednak zliczy rachunek zysków i strat, ten wydatek się opłaca. Ze względu na rozwój rybołówstwa, przemysłu żywnościowego, turystyki, a przede wszystkim zdrowia i życia wielu Polaków. Martwi nas tylko krótkowzroczność polityków i niewiedza ludzi w tym zakresie.

Skomentuj (13 komentarzy)

  • Urząd Morski w Szczecinie 2016-11-07 10:41:01
    Budowę Portu Zewnętrznego w Świnoujściu na potrzeby terminalu LNG prowadziły Urząd Morski w Szczecinie i Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, a nie Polskie LNG, które budowało część lądową terminalu. W takcie budowy ani na lądzie, ani na dnie morza nie znaleziono ŻADNEJ BRONI CHEMICZNEJ, a jedynie broń i amunicję konwencjonalną.
  • Piotr z Wladyslawowa 2016-05-29 07:09:30
    Totalna bzdura jestem rybakiem wojsko nas przeszkolilo na wypadek mozliwosci kontaktu z srodkami bojowymi.To co pisza jest manipulacja prosze nie wierzyc . Nastepna sesacja bedzie DZIECKO W PIASKOWNICY ZNALAZLO BOMBE LOTNICZA
  • Arek 2016-05-28 15:28:01
    Co to jest broń? Do czego i dlaczego jest ona ludziom potrzebna?
  • Erdo 2016-05-28 13:19:05
    Do Bania: Bo telewizja prawdę ci powie. Co za ameba umysłowa -,-
  • Adam 2016-05-27 08:42:07
    Do czytelniczka : a kto mial to zrobic? Skoro jest to wydatek wielkosci kilku miliardow nikt nie chcial tego tykac. Proste myslenie rzadu: na razie sobie lezy to zostawmy. Zanim sie zacznie rozszczelniac to juz kto inny sie bedzie tym zajmowal. W jakim celu chcieliby nas teraz straszyc? Pomysl chwile i sie trzy razy zastanow zanim cos napiszesz bo to szkoda kilobajtow na pisanie glupot...
  • Polish reader 2016-05-24 21:27:43
    Global compact... Co to z polskością ma wspólnego?
  • 123 2016-05-23 15:28:36
    Do Bania: Myślisz że media będą podawac informacje typu ''bałtyk jest zatruty, nie jedzcie tam''? Na tym ucierpi ich dochód z turystyki, a na to sobie nie pozwolą



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA