REKLAMA

Rok w sondażach. Tak zmieniały się preferenncje Polaków

  • Autor: PAP/msom/ as
  • 08 października 2015 09:39
Rok w sondażach. Tak zmieniały się preferenncje Polaków Preferencje wyborcze Polaków zmieniły się na korzyść PiS. Fot. asid.org

Po poprawie notowań PO jesienią 2014 r., preferencje wyborcze Polaków zmieniły się na korzyść PiS, który prowadzi w sondażach od maja 2015 r. - wynika z badań CBOS i TNS Polska. Daleko za nimi plasują się mniejsze ugrupowania - Zjednoczona Lewica, PSL, Nowoczesna czy partia KORWiN.

Polacy oczekują zmiany, więc oddalają się od PO, postrzeganej jako partia trwania - interpretuje te dane dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

PO zaczęła od mocnego wyniku

Według sondaży CBOS, Platforma Obywatelska miała wyższe poparcie niż PiS w 8 z 15 przeprowadzonych od września ubiegłego roku sondaży, a w jednym osiągnęły taki sam wynik. Trwający od przejęcia funkcji premiera i przewodniczącego PO przez Ewę Kopacz sezon polityczny PO zaczęła od mocnego wyniku.

Badanie z września 2014 r. dawało Platformie 12 pkt. proc. zysku w porównaniu do preferencji wyrażanych przez ankietowanych miesiąc wcześniej.

Inicjatywę przejął PiS

Według CBOS partia rządząca utrzymywała się na prowadzeniu sondaży do kwietnia bieżącego roku. Od maja inicjatywę przejął PiS (wraz z partnerami z Solidarnej Polski, Polski Razem i Prawicy RP), którego poparcie ustabilizowało się na poziomie ponad 30 proc. O utrzymanie wyniku powyżej tego progu walczy partia rządząca. Według najnowszego badania CBOS, przeprowadzonego między 17 a 23 września, poparcie dla PiS deklaruje 34 proc. badanych, a dla PO 30. Oznacza to, że sondażowe poparcie dla PO spadło o 8 pkt. proc. względem września 2014 r. PiS zyskał w tym samym okresie 1 pkt. proc.

Według wyników badań CBOS, szanse na wejście do Sejmu ma ponadto komitet wyborczy Pawła Kukiza, poparcie dla którego wynosi obecnie 7 proc. To wyższy wynik niż uzyskany w maju br., kiedy był przez CBOS notowany po raz pierwszy, ale aż o 12 pkt. proc. niższy niż w momencie jego szczytowych notowań - w połowie czerwca.

Według sondaży tego ośrodka badawczego, na uzyskanie reprezentacji w parlamencie może również liczyć Nowoczesna Ryszarda Petru, która w ostatnim sondażu uzyskała wynik 6 proc. - po raz pierwszy od przełomu maja i czerwca, kiedy jest przez CBOS notowana, przekraczając próg wyborczy.

W okolicach 5 proc. od wielu miesięcy oscylują również wyniki sondażowe PSL i Zjednoczonej Lewicy. Dla tych ugrupowań - z perspektywy sondaży CBOS - miniony rok oznaczał straty, ponieważ zarówno wyniki PSL, jak i (łączne) SLD i Twojego Ruchu, stanowiących rdzeń lewicowej koalicji, jeszcze w lutym br. dawały im szanse na zdobycie wyników bliskich 10 proc. Szczególnie niekorzystne aktualne tendencje są dla Zjednoczonej Lewicy, którą jako komitet koalicyjny obowiązuje próg wyborczy na poziomie 8 proc.

Widoczne w sondażach tendencje są niepomyślne dla ugrupowań Janusza Korwin-Mikkego. O ile jeszcze w październiku ubiegłego roku jego ówczesna partia (Kongres Nowej Prawicy) cieszyła się poparciem 7 proc. badanych (wyniki powyżej progu uzyskiwała również - w kwietniu i maju - utworzona w styczniu br. partia KORWiN), o tyle w sondażach z sierpnia i września jej wyniki ustabilizowały się na poziomie 1 proc.

Mobilizacja elektoratu?

Udział w październikowych wyborach parlamentarnych deklaruje według aktualnych sondaży CBOS 60 proc. respondentów. To mniej niż w momencie szczytowej mobilizacji wyborczej, która przypadła na badanie majowe (głosowanie w wyborach deklarowało wtedy 70 proc. badanych), ale wciąż więcej niż przed rokiem, kiedy prognozowana w ten sposób frekwencja wynosiła ok. 55 proc.

Nieco inaczej prezentują się preferencje wyborcze Polaków w badaniach pracowni TNS Polska. Na 13 przeprowadzonych od września sondaży tego ośrodka PO cieszyło się najwyższą popularnością pięciokrotnie, a PiS (wraz z Polską Razem, Solidarną Polską i Prawicą RP) - ośmiokrotnie.

Choć obie pracownie wskazują na przewagę PiS nad PO od maja bieżącego roku, to według TNS Polska większa jest jej skala (w ostatnim sondażu CBOS różnica między największymi partiami wyniosła 4 pkt. proc., zaś według TNS Polska jest to aż 15 pkt. proc.).

PiS walczy o 40 proc.

Według TNS Polska PiS może w najbliższych wyborach zawalczyć nawet o 40 proc. poparcia (w sierpniowym sondażu poparcie dla największej partii opozycyjnej wyniosło 41 proc., we wrześniowym 38), a PO może obawiać się wyniku poniżej 25 proc. (w sierpniu głosowanie na nią zadeklarowało 22 proc. badanych, we wrześniu 23). Bilans PO i PiS mierzony od września ub.r. do ostatniego (zrealizowanego w pierwszej połowie września) sondażu TNS Polska wyniósł odpowiednio -4 pkt. proc. dla PO i +7 dla PiS.

Wyniki sondaży TNS wskazują, że w przyszłym parlamencie mogą znaleźć się tylko 2-3 ugrupowania. Oprócz PO i PiS poparciem powyżej 5 proc. respondentów cieszy się komitet wyborczy Kukiza.

Podobnie jak w badaniach CBOS widoczna jest jednak w jego przypadku tendencja spadkowa. Odkąd został po raz pierwszy uwzględniony w badaniu, Ruch Kukiza stracił 10 pkt. proc. poparcia (z 17 proc. uzyskanych w czerwcu do 7 w najnowszym, wrześniowym sondażu). Na 3 proc. poparcia może liczyć - według TNS Polska - Zjednoczona Lewica (po raz ostatni wynik powyżej progu wyborczego uzyskało SLD w sondażu z maja br.), a po 2 proc. głosów otrzymać miałyby PSL, Nowoczesna Ryszarda Petru i partia KORWiN.

Zdecydowanie lub raczej głosowanie w wyborach parlamentarnych deklaruje według ostatniego sondażu TNS 56 proc. Polaków. Podobnie jak według CBOS oznacza to spadek z blisko 70 proc. podobnych deklaracji w maju, ale wzrost z zaledwie 50 proc. przed rokiem.

Polacy czekają na zmianę

Według politologa dr. hab. Rafała Chwedoruka najistotniejszym trendem, który odzwierciedlają zarówno sondaże, jak i ogólna dynamika debaty politycznej w Polsce, jest oczekiwanie Polaków na zmianę.

Poprzednie wybory parlamentarne były plebiscytem nad przywództwem Donalda Tuska i zwycięstwo PO wiązało się z tendencjami zachowawczymi, obawami Polaków przed zmianą, i - paradoksalnie, mimo niezłej frekwencji wyborczej - odwrotu od polityki.

Mniej więcej od wyborów samorządowych mamy do czynienia z coraz silniejszą tendencją do poszukiwania zmiany. Z jednej strony wyraża się to w umocnieniu pozycji PiS-u, z drugiej strony - z antysystemowymi wyborami politycznymi najmłodszego pokolenia, wyrażającymi się w sukcesie wyborczym Korwin-Mikkego w wyborach do Parlamentu Europejskiego czy fenomenie Kukiza - przekonywał politolog.

Oczekiwanie zmiany pojawiło się w naszym życiu społecznym po kryzysie. Mimo że - według wskaźników wzrostu PKB - Polskę ominęła recesja, to jednak dla wielu grup społecznych lata 2009-11 były bardzo trudne. Tymczasem Platforma kontynuowała - pod auspicjami prezydenta Komorowskiego - narrację o wielkim sukcesie polskiej transformacji - wyjaśnił.

Spowodowało to - zdaniem Chwedoruka - że przekaz PO "rozjechał się" z nastrojami części jej dotychczasowego elektoratu, przede wszystkim tych wyborców, "którzy głosowali na nią taktycznie, niekoniecznie utożsamiając się z jej programem".

Wyborcy "neutralni" do tej pory byli bliżsi Platformie niż PiS-owi. W tej chwili niekoniecznie zbliżyli się do PiS-u, ale na pewno wyraźnie oddalili się od Platformy, a już to może dać zwycięstwo Prawu i Sprawiedliwości, które ma bardzo zmobilizowany elektorat - ocenił.

PO pomogła Ukraina

Jak dodał, fakt, że w 2014 r. udało się Platformie odzyskać prowadzenie w sondażach, utracone wcześniej w konsekwencji m.in. podniesienia wieku emerytalnego, zawdzięcza ona w dużej mierze sytuacji na Ukrainie.

Platformie zdarzył się "cud nad Wisłą" w postaci sytuacji na Krymie i w Donbasie. Sytuacja niepewności i pewnego poczucia zagrożenia wpłynęła na zwrócenie się znacznej części obywateli ku państwu i aktualnie nim rządzącym - powiedział Chwedoruk.

Kolejny przełom nastąpił - według politologa - po wyborach samorządowych.

O ile PiS tradycyjnie słabo wypadł w samych wyborach lokalnych - co ma związek m.in. ze strukturą jego elektoratu i niższym poparciem dla prawicy w największych miastach - o tyle polityka po tych wyborach zaczęła wracać na niekorzystne dla PO tory. Splotło się to z protestami górników, których - wbrew oczekiwaniom rządzących - nie udało zamienić się w plebiscyt nad "górniczymi przywilejami". Okazało się, że większość opinii publicznej sympatyzuje z górnikami i jest nieczuła na przekaz, że to nie jest obrona słusznych praw, tylko przywilejów - mówił.

Zadecyduje niska frekwencja

Zdaniem Chwedoruka był to moment, który zdeterminował w pewnym stopniu dynamikę cyklu wyborczego i nowe aspiracje polityczne Polaków.

Według niego, o rozstrzygnięciu październikowych wyborów może zadecydować niska frekwencja, która premiuje tradycyjne, skonsolidowane elektoraty.

Zyska na niej PiS, Zjednoczona Lewica, PSL i partia Korwin-Mikkego. Złą wiadomością to zaś może być dla Pawła Kukiza, bo on miał taki antysystemowy elektorat zebrany niemal zewsząd. Także dla Ryszarda Petru to nie musi być dobrą okolicznością, chociaż on przede wszystkim liczy na głosy tradycyjnego elektoratu PO - ocenił.

W przypadku Platformy widzimy wyraźnie, że miała miejsce długotrwała tendencja spadkowa. Różne sondaże pokazują różne poziomy jej poparcia, ale co do jednego są zgodne - że to poparcie zaczyna się od cyfry 2 - dodał.

Kluczem są rozczarowani wyborcy PO

Jak zaznaczył Chwedoruk, nie jest jednak jasne, na kogo oddadzą swoje głosy rozczarowani wyborcy Platformy.

W przypadku PO dynamika zmian nie jest łatwa do uchwycenia. Ta partia, poza swoimi naturalnymi bastionami, czyli wielkimi miastami i zamożniejszymi dzielnicami tych miast, osiedlami deweloperskimi, kadrą urzędniczą itd., w ostatnich latach weszła w wiele miejsc, gdzie się jej nikt nie spodziewał. Zmianę tę symbolizują popierani przez PO prezydenci Białegostoku czy Lublina - miast, które jeszcze w latach 90. były dla ugrupowań o liberalnych korzeniach nie do ruszenia. Stąd bardzo trudno ustalić, dokąd ten elektorat przepływa - mówił.

Platforma pozostaje zarazem partią o największych zasobach politycznych w Polsce. Ona nie zniknie - zapewnił.

Pytany o przyczyny rozbieżności między sondażami, Chwedoruk powiedział, że wynikają one przede wszystkim ze sposobu uwzględniania przez poszczególne pracownie głosów wyborców wahających się i niezdecydowanych.

Analiza sondaży ma sens tylko wtedy, jeśli uwzględnimy długoterminowe tendencje oraz elementy trwałe, trwałe, ukształtowane przez dziesiątki czy nawet setki lat osie podziałów socjopolitycznych oraz najnowsze przemiany ekonomiczne, demograficzne, migracyjne itd. Tylko naniesiony na taki schemat sondaż może nam cokolwiek wyjaśnić. Dlatego każdy, kto ma jakąś większą orientację w osiach podziałów politycznych i dynamice zmian społecznych, z uśmiechem patrzył na sondaże, które dawały jednemu z kandydatów na prezydenta 50 proc. w pierwszej turze, co absolutnie nie współgrało z mapą wyborczą polskiego społeczeństwa - ocenił.

Żaden sondaż nie przewidzi dokładnie tego, co się będzie działo z ok. 5-8-proc. grupą wyborców - dodał.

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA